Dziecięce przeżywanie straty bliskiej osoby bardzo różni się od dorosłego doświadczenia. ![]()

Dla dorosłych często jest to poczucie wszechogarniające, sięgające granic każdej sfery życiowej, wypełniające szczelnie naszą egzystencję jak woda zalewająca naczynie.
Czasem porównywane bywa do morza lub oceanu – potężnego żywiołu, na łaskę którego jesteśmy skazani, w którym od teraz próbujemy pływać, walcząc z falami lub dryfować, zdani na łaskę i niełaskę prądów wodnych.
Ogrom tego uczucia onieśmiela, obezwładnia. Czujemy, jakby nas wrzucono w sam środek życiowego sztormu. Możemy być zagubieni, zdezorientowani w nowej rzeczywistości, w której wszystko jest inaczej po ostatecznym odejściu osoby, którą kochamy.
Dla dziecka żałoba częściej przypomina kałużę, w którą ono czasem wchodzi i równie łatwo z niej wychodzi do „normalnego” życia. To dla nas – dorosłych – może być trudne do zrozumienia. Szczególnie podczas newralgicznych momentów, takich jak np. pogrzeb, w czasie którego dziecko radośnie się śmieje, a tuż po zakończonej ceremonii wraca do zabawy.
W żadnym razie jednak nie jest to nic niezdrowego, a już na pewno nie świadczy o braku szacunku czy braku przywiązania do zmarłego bliskiego. To normalny, naturalny stan i warto być na to przygotowanym, by móc adekwatnie zareagować.
Warto także pamiętać, że dziecko perfekcyjnie wyczuwa wszystkie emocje osób, z którymi przebywa; gromadzi je, wchłania, wielokrotnie intensywniej przeżywając. I choć nie zawsze umie je zidentyfikować i nazwać, zawsze reaguje zgodnie z tym, co i jak czuje – choć nie zawsze zachowanie to jest zgodne z oczekiwaniem otoczenia.
Dlatego tak samo prawdopodobne jest, że maluch – zgodnie ze współodczuwanym bólem, smutkiem i cierpieniem innych żałobników – zechce opuścić ceremonię w trakcie jej trwania, bo będzie mu tak niewymownie smutno, że nie będzie mógł sobie z tym poradzić, jak i to, że w momentach najgłębszej refleksji i zadumy – by poradzić sobie z narastającym w nim niezrozumiałym napięciem – zacznie szczebiotać, śpiewać lub fikać fikołki.
Przed rodzicami w procesie żałoby stoi podwójnie trudne zadanie – z jednej strony konieczność przeżycia własnego doświadczenia straty na swój własny sposób, a z drugiej obowiązek mądrego towarzyszenia w tej drodze swojemu dziecku, objaśnienie mu smutku, złości, strachu, tęsknoty, które czuje i wspieranie go w oswajaniu tego trudnego stanu żałoby.
Pomocna w tym niecodziennym, a przecież tak naturalnym, wyzwaniu może okazać się wspólna lektura przecudnej książki Anji Franczak. „Żaba. Mała opowieść o żałobie” to wspaniała, przesycona czytelnymi symbolami, pełna ciepła, spokoju i zrozumienia historia o oswajaniu emocji małej dziewczynki po stracie ukochanej babci. Na ratunek w rozpoznawaniu, nazywaniu i radzeniu sobie przybywa ża(ło)ba. Z początku wielka, niechciana, przeszkadzająca, z czasem jednak bardzo pomocna, uważna, rozumiejąca, a w końcu zupełnie przyjacielska, wręcz niezbędna żaba jest piękną metaforą drogi, którą ma do przejścia każdy z nas.
Zdecydowanie polecam pozycję czytelniczą tym małym i tym dużym, bo te słowa prawdziwie krzepią, wzruszają, dają poczucie akuratności i są doskonałym punktem wyjścia do refleksyjnej rozmowy z dzieckiem. Premiera książki 1 lutego 2025 roku, a już od teraz pozycja dostępna w Gabinecie „Potencjał”.
